Tajemnica działania Absorbentu-C

Tajemnica działania Absorbentu-C

dr Elżbieta Bojarska-Olejnik

Rada Konsultacyjna FLP Poland

Zapewne wszyscy już zauważyli, że z niektórymi spośród naszych klientów dzieją się rzeczy doprawdy dziwne. Ci z nich, którzy dali się Wam namówić na wydanie walki lub zapobieganie przeziębieniom za pomocą naszego Absorbentu-C, wracają najszybciej i już od samego progu mają w oczach jedno pragnienie: „Jeszcze! Dajcie mi tego jeszcze!”. Zaczyna wyglądać na to, że kto raz użył witaminy C w postaci foreverowskiego Absorbentu-C, nie ma najmniejszej ochoty nawet patrzeć w stronę innej formy tej witaminy zwanej przez chemików kwasem askorbinowym. No właśnie, a propos chemików: ten i ów z nich spytałby zapewne, czym właściwie, do wielkiej kolby, może się różnić jedna tabletka zawierająca kwas askorbinowy od innej tabletki zawierającej ten sam kwas. A jednak może i to bardzo. I różnica ta objawia się w działaniu, a to jest przecież najważniejsze. Cała tajemnica naszego niezrównanego Absorbentu polega na tym, że produkt ten to typowa witamina C o przedłużonym czasie działania.

Sprawa jest niesłychanie prosta, ale jak większość prostych spraw dość długo czekała na rozwiązanie. Otóż witamina C jest bardzo łatwo rozpuszczalna w wodzie. I jako taka niestety niezwykle chętnie wydala się z ludzkiego organizmu wraz z moczem, a także stolcem i potem. Przypominam, że witaminy tej nie potrafimy sobie ani sami wytworzyć, ani co gorsze – zmagazynować. Jest jeszcze inny problem. Tak łatwo rozpuszczalna w wodzie substancja przelatuje przez nasz system trawienny jak burza – ile jej organizm w tym czasie wchłonie, tyle jego i nic więcej. Oto i odpowiedź na niezwykle częste pytanie, dlaczego w aptece można kupić drażetki witaminy C o zawartości 200 mg (0,2 g) kwasu askorbinowego w jednej, skoro wszystkim dobrze przeszkolonym dystrybutorom FLP wiadomo, że dzienna polska norma tej witaminy wynosi 60 mg (0,06 g)? Producenci tychże drażetek są ludźmi uczciwymi i wiedzą, że z połkniętej w tej postaci witaminy C przyswaja się jedynie pewien procent i żeby osiągnąć pożądane jej stężenie w organizmie trzeba połknąć o wiele więcej, niż to przewidują normy. Można spróbować zilustrować to w sposób następujący:

Linia wykresu obrazuje, jak wzrasta z czasem stężenie kwasu askorbinowego we krwi u człowieka, który połknął drażetkę zwykłej witaminy C. Oczywiście, że stężenie to rośnie – na szczęście niewiele jest osób o upośledzonym wchłanianiu kwasu askorbinowego przez jelita … Kiedy we krwi zaczynają pojawiać się kolejne porcje witaminy C, wtedy można śmiało użyć metafory, że organizm rzuca się na nią niczym wygłodniałe wilczysko. I nie musi to być koniecznie organizm nieszczęśnika dotkniętego przeziębieniem lub inną grypą. Witamina C jest nam potrzebna w tylu rozmaitych innych funkcjach organizmu, że bardzo często zdarza się niestety, iż jest jej stale za mało. Wchłonięta do krwiobiegu porcja zostaje więc szybko zużyta na najpilniejsze potrzeby i … stężenie bardzo szybko spada. I co dalej? Oczywiste jest, że zgłodniały na witaminę C organizm chciałby jeszcze. A tu nie ma. Zabrakło. Trzeba czekać, aż właściciel i zarządca zdecyduje się połknąć następną tabletkę lub zjeść porcję owoców i np. papryki. A jeśli będzie z tym zwlekał? Kiedy brak witaminy C, zaczyna podupadać system odporności i stajemy się bezbronni wobec każdego, nawet byle jakiego wirusa. Nie mówiąc już o tym, że np. kuleje produkcja kolagenu, leniwieją procesy kościotwórcze a wolne rodniki hulają sobie w nas, jak chcą, bo nie ma ich kto wyłapać i unieszkodliwić (oczywiście wszyscy pamiętamy, że witamina C jest znanym antyutleniaczem i działa wybitnie antyrodnikowo).

Coś trzeba było zrobić, żeby powstrzymać choć trochę ten szalony przelot witaminy C przez nasz system trawienny. Żeby zatrzymać ją tam choć chwilę dłużej i żeby organizm miał szansę wchłonąć jej choć trochę więcej, zwłaszcza w jelicie cienkim! Pragnienie to doprowadziło właśnie do wynalezienia witaminy C o przedłużonym czasie wchłaniania i do takiej właśnie formy tej witaminy zalicza się nasz Absorbent-C.

Różne są metody przedłużania czasu wchłaniania witaminy C. Można uzyskać to na drodze całkowicie chemicznej i – o ile mi wiadomo – np. w Stanach Zjednoczonych można dostać w aptekach wiele preparatów syntetycznych o takim działaniu. Nam w Forever udało się jednak uzyskać pożądane polepszenie wchłaniania na drodze całkowicie naturalnej – osadzając witaminę C w jak najbardziej odpowiednim dla niej towarzystwie cytrusowych bioflawonoidów na nośniku – matrycy z błonnika z otrąb owsianych. Przy okazji rozwiązaliśmy jeszcze problem innej zmory farmaceutycznej – tak zwanej masy tabletkowej, czyli wypełniaczy obecnych we wszystkich drażetkach. A dlaczego farmaceuci źle myślą o wypełniaczach? Bo bez nich z jednej strony nie da się wyprodukować tabletki, z drugiej jednak – są to substancje całkowicie naszemu organizmowi niepotrzebne i do końca tak naprawdę nie wiadomo, w jakim stopniu mogą one upośledzać wchłanianie substancji właściwej. Niektóre z nich potrafią nawet działać alergizująco! A u nas w Forever – proszę – zamiast wypełniaczy zwykłe otrąbki owsiane, dobre i dla cierpiących na zaparcia i dla miażdżycowców. I witamina C, wbudowana w rozpuszczalną frakcję błonnika owsianego wydziela się do jelita cienkiego w czasie o wiele bardziej odpowiednim dla pełnego wchłaniania niż gdybyśmy jej użyli tylko w czystej postaci. W takiej sytuacji nasz wykres zmiany stężenia kwasu askorbinowego we krwi mógłby wyglądać tak:

Widzimy, że mimo iż stężenie witaminy C w krwiobiegu rośnie wolniej niż poprzednio, to utrzymuje się dłużej na wyższym poziomie. Organizm pobiera potrzebny mu kwas askorbinowy, ale do krwi trafiają coraz to nowe porcje życiodajnej witaminy, bo czas wchłaniania jej jest przedłużony. Sama słyszałam kiedyś na jednym ze wspaniałych wykładów dr Marii Kraczki, że sytuacja ta może być porównywalna z … podłączeniem do kroplówki z witaminą C, kiedy to trafia ona bezpośrednio do krwiobiegu w wyraźnych, rozsądnych porcjach.

Taką „kroplówkę” z witaminą C każdy z nas i naszych klientów może nosić przy sobie. Dlatego jeżeli zachodzi potrzeba użycia więcej niż jednej tabletki Absorbentu C dziennie, lepiej robić to porcjami przez cały dzień niż hurtem i na raz np. rano. Po prostu – kończy się działanie jednej „kroplówki” – podłączamy sobie następną … A stężenie kwasu askorbinowego we krwi utrzymuje się na poziomie na tyle przyzwoitym, aby zapewnić nam stałą ochronę i nieprzerwany dowóz bezcennego surowca. I tak to działa. Prawda, jakie proste? I jakie skuteczne! Zupełnie jak Absorbent C z Forever Living Products.